Zakaz handlu

Written by

Rok po zakazie handlu

Bez kategorii| Views: 182

Od roku po wprowadzeniu zakazu handlu w mediach nie słabną dyskusje na jego temat. Dodatkowo pojawia się wiele sprzecznych opinii. Pora zatem na podsumowanie, kto na zakazie stracił zyskał najwięcej oraz jakie są nastroje klientów wobec rosnących restrykcji.  

 

Zakaz handlu zmienił zachowania konsumenckie

Jak pokazują badania przeprowadzone przez Selectivv, z powodu zakazu handlu konsumenci przede wszystkim chętnie realizują zakpy w dużych dyskontach. W tym segmencie zanotowano wzrost o 15 punktów procentowych, aniżeli w analogicznym okresie rok wcześniej. Najbardziej zyskały tutaj Biedronka oraz Lidl. Zauważalny jest również wzrost sprzedaż w dużych drogeriach np. Rossmann, Hebe, czy SuperPharm.

Nie można pominąć stacji benzynowych, które we wszystkich badaniach są prezentowane, jako jeden z największych „wygranych” na zakazie handlu. W niedziele handlowe odwiedza je ok. 9% ankietowanych, zaś w dni, kiedy sklepy są zamknięte liczba ta wzrasta do 31%. Stacje są zadowolone z takiego obrotu sytuacji, pracownicy – mniej. W celu wykorzystania tej możliwości, oferta produktowa jest stale poszerzana (wędliny, pieczywo czy nabiał), co sprowadza się do większego nakładu pracy, w zamian za tą samą pensję.

 

E-commerce a zakaz handlu

Zakaz handluWiele mówiło się o tym, że to e-commerce przede wszystkim zyska na nowym prawie. Niestety wzrost zainteresowania sklepami internetowymi w niedziele niehandlowe nie jest bardzo znaczący. Oczywiście, jako społeczeństwo w ogólnym ujęciu coraz chętniej kupujemy online i przekonujemy się do tej formy nabywania towarów. Nie można jednak mówić o e-commerce jako o alternatywie do zakazu handlu.

Szacuje się, że tempo wzrostu rynku e-commerce to 20% rocznie. Wpływ na to ma rosnąca jakość obsługi klienta, coraz sprawniejszy marketing oraz wykorzystanie AI, które pozwala na dopasowanie produktów i cen do oczekiwań klientów. Nie można zapominać lepszej i sprawniejszej dostawie.

Można domniemać, że wiele w tej kwestii ma nadal rozwijający się rynek e-grocery. W weekend z niehandlową niedzielą gromadzimy przede wszystkim produkty spożywcze. Dlatego dopóki nie będzie możliwe zamówienie i odebranie produktów jeszcze tego samego dnia, e-commerce nie stanie się bezpośrednim konkurentem dla stacji benzynowych czy dużych dyskontów.

 

Dwie niedziele handlowe w miesiącu

Przy okazji rocznego podsumowania zakazu handlu nie mogło zabraknąć umieszczenia opinii klientów. Maison&Partners przyjrzało się w jaki sposób na przestrzeni czasu stosunek do zakazu handlu Polaków zmieniał się. Spadła liczba osób, które popierają nową ustawę – zdecydowani zwolennicy plasują się obecnie na poziomie ok 20%. W przeciągu 3 miesięcy (luty-listopad) ta pula ankietowanych spadła o 2 punkty procentowe. Odsetek przeciwników jednej niedzieli handlowej wzrósł z 46% do 51%.

Co ciekawe pod lupę wzięta została również opinia pracowników handlu. 44% z nich opowiada się za zniesieniem jakichkolwiek form ograniczeń. 29% deklaruje, że nie przeszkadza im zaostrzające się prawo. Przeważająca negatywna opinia może odnosić się do zmiany sposobu pracy dla pracowników. Zamknięty w niedzielę sklep oznacza cięższą prace przez weekend lub zmiany godzin w poniedziałki. Wiele marketów zmieniło również godziny pracy w piątki i soboty poprzedzające niehandlową niedzielę. Jak zatem widać, wolny dzień nie oznacza dla nich większego wypoczynku.

 

Czytaj więcej: Ustawa o zakazie handlu jednak ulegnie zmianie?

 

Małe sklepy zamykane

zakaz handluZa ideą wprowadzenia nowego prawa stała nie tylko chęć umożliwienia pracownikom spędzania czasu z rodziną, ale również pomoc mniejszym sklepom. Niestety rządzący sami przyznają, że ta część planu nie powiodła się. Z różnych źródeł dobiegają opinie, że w zeszłym roku zostało zamkniętych od 11 do 16 tys. małych sklepów.

Oczywiście nie należy patrzeć na tę sytuację wyłącznie przez pryzmat zakazu handlu. Jak podkreślają rządzący, nie wszystkie zamknięcia były spowodowane zmianą prawa. Jednak nowe prawo miało przyczynić się do poprawy ich sytuacji, a ewidentnie tak się nie stało.

Małe sklepy nie są w stanie zaoferować takich promocji, jakie są oferowane przez duże dyskonty. Przyciągają one przede wszystkim promocjami w piątki oraz soboty poprzedzające niehandlowe niedziele. W wyniku tego klienci o wiele chętniej kupują na zapas, bo po prostu im się to opłaca.

 

Alternatywa dla niehandlowych niedziel

Opozycja w wizji zbliżających się wyborów deklaruje, że jeśli wygra przywróci handel we wszystkie niedziele. Z drugiej strony widzi potrzebę poprawy warunków pracy i w zamian za całkowity zakaz handlu, proponuje wprowadzenie nowych przepisów, według których pracownicy sklepów będą mieli dwie niedziele w miesiącu obowiązkowo wolne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Rok po zakazie handlu

czas na przeczytanie: 3 min